Chorwackie wybrzeże to matecznik europejskiego żeglarstwa czarterowego — i nie bez powodu. Na odcinku od Istrii po Dubrownik leży ponad tysiąc wysp, wysepek i skał, a gęstość portów, marin i zatok pozwala zaplanować tygodniowy rejs bez ani jednego długiego przelotu przez otwarte morze. Dla polskich załóg to także najłatwiejszy logistycznie akwen Morza Śródziemnego: do większości baz da się dojechać samochodem w jeden dzień, a w sezonie latają tu bezpośrednie samoloty z kilku polskich lotnisk.
Adriatyk wybacza błędy. Pływy są niewielkie, nawigacja odbywa się na widoczność od wyspy do wyspy, a w razie pogorszenia pogody schronienie jest zwykle godzinę lub dwie żeglugi dalej. Dlatego Chorwacja jest pierwszym wyborem na debiut w roli skippera, ale doświadczeni żeglarze wracają tu latami — bo za każdym razem można popłynąć gdzie indziej.



